czwartek, 30 października 2014

Powrót na Mazowsze :)

Witam Was :)
Myślę sobie napiszę coś bo mam konieczną przerwę w remoncie. Powiem krótko, nie było lekko! Po ogarnięciu miejsca na kozy i wykończeniu sypialni postanowiliśmy już się przenieść. Moje kozy już trzeci raz w busie :)), tym razem już było dużo lepiej. Weszły sobie na pakę po podeście prawie bez problemów, nawet bardzo nie nabrudziły. Chyba im tu się podoba na nowym miejscu, które jeszcze nie jest dokończone niestety z braku funduszy, mam nadzieję, że przed zimą im mieszkanko dokończę. Dużo nam pochłonęło pieniędzy wnętrze domu, została jeszcze łazienka i ganek. Trzeba strych ocieplić, robota wolnooo się posuwa. Sama nic nie mogę działać, mój codziennie rosnący 8 m-czny brzuch mi nie pozwala :). Z tego też powodu ja- "zosia samosia" jestem okrutnie wnerwiona moją niemocą, ale trudno jak nie wolno to nie wolno. Wstawiam kilka fotek z okresu przed remontem. Stodoła i wnętrze stodoły woła o pomstę do nieba!!. Trochę posprzątaliśmy i jest lepiej, w jej wnętrzu powstało ocieplone pomieszczenie dla kóz, foty może jutro zrobię. Ogólnie poprzedni właściciel nie miał czasu się posesj zajmować i wyglądała jak wyglądała. Zarośnięta na potęgę.Na dodatek zostawił po sobie mnóstwo rupieci, których uprzątniecie długo mi zajęło, został jeszcze złom.













czwartek, 17 lipca 2014

Witam :)
Okropnie długo mnie tutaj nie było, zaniedbałam mojego bloga po całości. Przeprowadzka była w styczniu, teraz czeka mnie kolejna ufff. Ciężko ogarnąć logistycznie to wszystko jak się ma 7 kóz :))).
Życie płata nam różne figle, całkiem niespodziewane w najśmielszych naszych planach. U mnie akurat wszystko idzie ku dobremu :). Obecnie jeszcze kilka tygodni męczymy się bez kanalizacji w wiejskim domku, gdzie w styczniu, lutym naprawdę było ciężko, dwoje ludzi, domowników normalnie pracuje na etacie, dodatkowo ma stadko kóz, które lada dzień się powiększy. Czasami mieliśmy naprawdę ciężkie dni, wracało się z pracy, rozpalanie w kuchni kaflowej, noszenie i gotowanie wody na mycie i zmywanie, przy większym mrozie zdarzało się , że temperatura w nocy w domu nie przekraczała 10 stopni.
Na szczęscie tak się poskładało, ze przeprowadzamy się wreszcie do swojego domku, który ma kanalizację i centralne węglowe ogrzewanie :). Oczywiście kozy i cały przybytek z nami, bo bez nich ani rusz :).
Koziarnie trzeba doprowadzić do porządku i funkcjonalności, aby moje dziunie miały wygodnie. Niestety sporo mniej placu na skubanie trawy będą miały, ale liczę na kolejne niesamowite i pozytywne  zbiegi okoliczności, np sąsiedzi udostępnią kawałek łąki, lub coś podobnego. 
W domu czeka nas spory remont, szczególne potrzebująca zmian jest łazienka, reszta to raczej kosmetyka. Mam nadzieję, że starczy mi sił, przemęczać też się nie mogę bo noszę w sobie 4 miesięczne bobo, no i to też było niezłe zaskoczenie jak wszystko co się nam przytrafia ostatnimi czasy.
Tu moje stadko jeszcze w całości, powoli maluchy idą do ludzi, mam nadzieję, że pójdą wszystkie małe skakacze.