czwartek, 17 lipca 2014

Witam :)
Okropnie długo mnie tutaj nie było, zaniedbałam mojego bloga po całości. Przeprowadzka była w styczniu, teraz czeka mnie kolejna ufff. Ciężko ogarnąć logistycznie to wszystko jak się ma 7 kóz :))).
Życie płata nam różne figle, całkiem niespodziewane w najśmielszych naszych planach. U mnie akurat wszystko idzie ku dobremu :). Obecnie jeszcze kilka tygodni męczymy się bez kanalizacji w wiejskim domku, gdzie w styczniu, lutym naprawdę było ciężko, dwoje ludzi, domowników normalnie pracuje na etacie, dodatkowo ma stadko kóz, które lada dzień się powiększy. Czasami mieliśmy naprawdę ciężkie dni, wracało się z pracy, rozpalanie w kuchni kaflowej, noszenie i gotowanie wody na mycie i zmywanie, przy większym mrozie zdarzało się , że temperatura w nocy w domu nie przekraczała 10 stopni.
Na szczęscie tak się poskładało, ze przeprowadzamy się wreszcie do swojego domku, który ma kanalizację i centralne węglowe ogrzewanie :). Oczywiście kozy i cały przybytek z nami, bo bez nich ani rusz :).
Koziarnie trzeba doprowadzić do porządku i funkcjonalności, aby moje dziunie miały wygodnie. Niestety sporo mniej placu na skubanie trawy będą miały, ale liczę na kolejne niesamowite i pozytywne  zbiegi okoliczności, np sąsiedzi udostępnią kawałek łąki, lub coś podobnego. 
W domu czeka nas spory remont, szczególne potrzebująca zmian jest łazienka, reszta to raczej kosmetyka. Mam nadzieję, że starczy mi sił, przemęczać też się nie mogę bo noszę w sobie 4 miesięczne bobo, no i to też było niezłe zaskoczenie jak wszystko co się nam przytrafia ostatnimi czasy.
Tu moje stadko jeszcze w całości, powoli maluchy idą do ludzi, mam nadzieję, że pójdą wszystkie małe skakacze.












2 komentarze: